RADA RUCHU

WÓDZ NACZELNY HROŚ

Dariusz Morsztyn - Biegnący Wilk
Curriculum Vitae

 

CZŁONKOWIE RADY RUCHU
Dariusz Morsztyn - Biegnący Wilk

Agnieszka Socha - Pliszka

Magdalena Zaborska

Justyna Morsztyn - Stokrotka

Andrzej Życzkowski - Kaczka

 

Curriculum Vitae
Dariusza Morsztyna - Biegnącego Wilka

     Urodziłem się 28 grudnia 1965 w Łomży. Do 7 roku życia wychowywałem się w leśniczówce dziadków, w Puszczy Zielonej Kurpiowskiej. Gdy miałem cztery lata założono nam światło, wydarzenie to pamiętam do dziś. Moje wspomnienia z dzieciństwa usłane są najszczęśliwszymi doświadczeniami prawdziwej, polskiej wsi opartej na głębokiej tradycji leśnej (m.in pszczelarstwa) i religijnej, klasycznych pracach polowych wykonywanych w sposób tradycyjny (przy użyciu m.in. koni, kos, cepów, konnych maszyn...).

1968 rok. 3-letni Darek na kolanach dziadka. Pierwsza od prawej (na dole) babcia.
Do kościoła z leśniczówki mieliśmy 4 kilometry drogą przez las. Od najmłodszych lat byłem wychowywany wśród zwierząt zarówno dzikich jak też gospodarskich. W naszej rodzinie jest wiele zdarzeń z nimi związanymi. Na stałe występowały w okolicy wilki, kilkakrotnie zjadły nam owce. Wujek był świadkiem walki watahy dzików i wilków. Raz wilk samotnik wszedł nawet na podwórko. Od najmłodszych lat pamiętam jak trzeba było całymi nocami ochraniać pola przed dzikami. Moim zadaniem m.in. było codzienne, wieczorne strzelanie z karbidu aby je odstraszać . Bardzo ważną rolę w rodzinie spełniały psy. Mamy z nimi wspaniałe doświadczenia. Opowieść o Łatku, który czekał przez pięć lat na wywiezioną na Syberię moją rodzinę i umarł z radości dzień po ich przyjeździe (pękło mu serce). O suczce, która na odległość kilkudziesięciu kilometrów przenosiła w pyszczku własne szczenięta, uratowała je przed śmiercią sama umierając z wycieńczenia - są to historie, które zawsze wyciskają łzy. Mój pierwszy pies - przyjaciel, którego wychowałem miał na imię Medor i dożył szczęśliwej starości.
Leśniczówka w której się wychowywałem zawsze była miejscem postojowym dla pieszych wędrowców przemierzających odległości pomiędzy wioskami. W tamtych czasach samochody były wielką rzadkością. Tu zawsze czekała na gości szklanka na wodę ze studni i miód do jej osłodzenia. Szczególne wspomnienia z dzieciństwa to: Jarmarki w Kadzidle gdzie zjeżdżały się setki wozów z okolicy, zbiorowe prace polowe (żniwa, sianokosy, młócenie zboża, zwózka siana - na wysoko ułożonym wozie, układanie stogów ...), wyjazdy do młyna, coroczna sprzedaż miodu, odpusty, comiesięczne przyjazdy onucarza który handlował z babcią. Od dzieciństwa spędzałem całe dni na zbieraniu grzybów (przeważnie wychodziliśmy na grzyby około 5 godziny rano), robieniu szałasów, podpatrywaniu zwierząt, pracy na gospodarstwie. Zajęcie, które wspominam z największym sentymentem to... pasienie krów. To była prawdziwa wolność. Dziadek miał sporą ilość nie ogrodzonych nieużytków oddalonych od domu wśród lasów. Tam na cały dzień wyruszałem wraz z bratem aby palić ogniska, budować szałasy, godzinami bawić się w traperów, Indian. Zdarzało się nam czasami zapominać o krowach, które były nam powierzone. Raz, uciekły do sąsiedniej wsi...
Gdybym miał określić tamte lata jednym słowem, to w grę wchodzi tylko jedna możliwość: harmonia.
Dzisiaj wiem też, że to właśnie było najprawdziwsze puszczaństwo.
W wieku 7 lat rozpocząłem naukę w Szkole Podstawowej nr 1 w Orzyszu i od tego momentu mieszkam na stałe w tej gminie, choć nie było wakacji czy ferii, których nie spędziłbym u dziadków w leśniczówce.
Jako najstarszy z rodzeństwa od dzieciństwa zajmowałem się domem i rodzeństwem, musiałem być samodzielny. W okresie szkoły podstawowej do szczególnych dla mnie wydarzeń należało:
- wstąpienie do zuchów i harcerstwa
- pierwszy obóz harcerski odbył się na polu biwakowym nad Jeziorem Śniardwy w Okartowie;
- trenowanie (samodzielne) kolarstwa miałem kolarzówkę, którą kupiłem , za własnoręcznie zarobione pieniądze);
- zarażenie turystyką
- uprawianie dzięki rodzinie aktywnego (jak na tamte czasy) trybu życia. (co niedziela wyjeżdżaliśmy w okolice Orzysza na ogniska)
Po skończeniu 8 klasy szkoły podstawowej sam wyruszyłem (za zgodą mamy oczywiście) na wędrówkę auto stopem dookoła Polski, co czyniłem przez kolejne trzy wakacje. Istniała wtedy w Polsce jeszcze zorganizowana forma podróżowania na książeczki auto-stopu. Bywało, że objeżdżałem Polskę dookoła.
W tym czasie zacząłem również jeździć na obozy wędrowne. Te wyjazdy raczej nie miały nic wspólnego z ortodoksyjnym harcerstwem ale dały mi wiele przygód i rozpaliły namiętność do wędrówek - szczególnie po górach.
Naukę w szkole średniej podjąłem w Inowrocławiu. Znajduje się tam do dziś zajmujące miejsce w pierwszej 10-ce liceów w kraju - Liceum im. Jana Kasprowicza .
Pobyt w tej szkole dał mi m.in.:
- dobrą znajomość języka angielskiego
- zyskałem światopogląd prawicowy - w szkole, a szczególnie klasie (dzięki wychowawcy - działacza Solidarności) zajmowaliśmy się kolportowaniem ulotek wśród innych szkół na terenie Inowrocławia i okolic. Szkoła po wydarzeniach Sierpnia 1989 roku bardzo się zmieniła. Z np. obowiązkowego harcerstwa komunistycznego - HSPS (każda klasa musiała być drużyną - i była to totalna fikcja) stała się skupiskiem tzw. Solidarności Młodzieżowej. Ciekawostką jest fakt, że w tym czasie w Inowrocławiu był największy spadek liczebności harcerstwa komunistycznego w kraju. Po wybuchu stanu wojennego w naszej szkole zostało tylko 2 harcerzy z wcześniej 500! W ramach szkolnych wycieczek wyjeżdżaliśmy na mogiły i pod pomnik upamiętniający zamordowanych robotników w Poznaniu w 1956 roku. To tu dowiedziałem się o tragedii katyńskiej, słuchałem nielegalnych nagrań, czytałem "bibuły"... Byłem raz zatrzymany przez milicję w trakcie ucieczki przed patrolem.
- Rozpocząłem wtedy regularny trening - głównie biegowy i sprawnościowy, który trwa do dziś. Przestałem przyjmować leki chemiczne (pod tym względem trwam do dziś i nie przyjąłem leków przez ponad 20 lat).
- Zawdzięczam szkole przede wszystkim wysoki poziom logiki, która była na naszym kierunku najważniejszą funkcją myślową.
DO DZIŚ JESTEM FANEM INOWROCŁAWIA, "KASPRA" (tak nazywaliśmy szkołę).
W stanie wojennym musiałem się przenieść do LO w Orzyszu.
To okres moich najintensywniejszych treningów biegowych. Regułą był trening 10-kilometrowy przed szkołą (biegałem od 6 rano - przeważnie na poligonie orzyskim). Tygodniowo biegałem na treningach około 50-60 kilometrów. Bieganie do dziś jest moją najbardziej ulubioną dyscypliną sportową, którą uprawiam. To w tym okresie zacząłem intensywnie poznawać okolicę Orzysza .... i z dnia na dzień coraz bardziej się w niej zakochiwałem.
Podejmowałem się najróżniejszych działań społecznych. Rekord swoisty ustanowiłem w klasie 2 liceum, gdzie jednocześnie pełniłem 16 funkcji społecznych (m.in. przewodniczący klasy, samorządu szkolnego, nosiłem sztandar szkoły - przez 3 lata, drużynowy, zastępowy, itd.).
Od 1984 roku regularnie, co roku wyjeżdżam w góry. Wtedy rozpocząłem sukcesywne ich zdobywanie (m.in. postanowiłem zdobyć wszystkie polskie szczyty powyżej 1000 metrów - razem zdobyłem ich około 100). W ciągu 4 lat zdobyłem wszystkie szczeble Górskiej Odznaki Turystycznej (do "małej złotej" włącznie). Moimi ulubionymi pasmami górskimi są: Bieszczady i Beskid Niski (od kilku lat mamy tam swoje schronisko).
NAJWAŻNIEJSZE JEST JEDNAK HARCERSTWO, KTÓRE WŁAŚNIE W TYM OKRESIE SIĘ DLA MNIE TAK NAPRAWDĘ ZACZĘŁO. W Orzyszu w tamtym czasie, jak i w całym województwie istniało tylko harcerstwo komunistyczne. Pierwsza jednak drużyna w której przez 1 rok wspomagałem prowadzących, dzięki nim właśnie wyróżniała się spośród innych. Prawdziwa przygoda z harcerstwem rozpoczęła się w roku 1983 z chwilą wstąpienia do drużyny "Czarna 15". Już na pierwszej zbiórce zostałem mianowany przybocznym. Bardzo poważnie potraktowałem tą funkcję. Drużyna raczej przypominała koło turystyczne, a harcerstwo nie było w niej rozumiane zbyt głęboko. Po kilku miesiącach, po usunięciu za używanie alkoholu z drużyny naszego drużynowego stanąłem na jej czele. Drużyna zaczęła się żywiołowo rozwijać. Już po roku czasu pełniłem szereg funkcji w bardzo radykalnej Radzie Harcerzy Starszych Chorągwi Suwalskiej. Samodzielnie zacząłem poszukiwać starych tradycji harcerskich - co było nielegalne w ówczesnym harcerstwie i tępione zadanie to było trudne gdyż na terenie województwa suwalskiego nie działała ani jedna drużyna ortodoksyjna (najbliższe takie środowiska znajdowało się w Olsztynie), a informacje pisane na ten temat wychodziły tylko w "prasie podziemnej"- bardzo trudnej do zdobycia.
I Środowiskowa Drużyna Harcerska "Czarna 15" to było zawsze ambitne i prawdziwie harcerskie środowisko. Już w pierwszym roku organizowaliśmy przedsięwzięcia niestandardowe - np. biwak na który celowo nie wzięliśmy nic do jedzenia aby pokarm zdobyć - zarobić lub znaleźć w lesie. W roku 1985 zorganizowaliśmy pierwszy Rajd 100 - którego najdłuższa trasa liczyła 100 kilometrów i należało ją przejść w ciągu 1 doby (jako jedna z 2 pierwszych osób tą trasę przeszedłem z wynikiem 22 godziny 20 minut - lecząc przez miesiąc rany stóp...). Do tej pory odbyło się 9 edycji tego rajdu, a trasę "100" przeszło około 30 osób. W tamtym czasie był to jeden z najtrudniejszych rajdów w Polsce. Ukończyłem najtrudniejszą w drużynie próbę - zwaną : Lun Gon Pa .
Trudne i wymagające były nasze próby na stopnie - to czyniło drużynę elitarną, a ci, którzy nie wytrzymywali w naszym zespole długo - też zyskiwali coś nieprzeciętnego. W Chorągwi Suwalskiej zawsze byliśmy jedną z najlepszych drużyn, wygrywaliśmy rajdy i turnieje, najlepiej znaliśmy się na pionierce i węzłach, jako pierwsi zajmowaliśmy się ekologią. To poziom drużyny spowodował powstanie HROŚ.

1986 - Beskid Niski
W roku 1986 utworzyłem Harcerski Ruch Ochrony Środowiska im. św. Franciszka z Asyżu. Od samego początku była to organizacja, której ówczesne władze harcerskie i "bezpieczeństwa publicznego" się "przyglądały". Np. organizując jakiekolwiek większe akcje (jeszcze wtedy pod egidą ZHP) przydzielano mi każdorazowo tzw. "anioła stróża" - byli nimi "zaufani" instruktorzy. Zdarzały się przesłuchania prowadzone przez organy milicyjne. Wystarczyło niewiele np. pobyt z harcerzami w kościele czy wydanie czasopisma, gdzie pojawiły się informacje na temat skautingu czy np. forma pracy "zbiórka wigilijna". Prowadzenie drużyny było dla mnie na tyle ważne, że przez 2 kolejne lata nie starałem się o dostanie na studia. Na przełomie lat 1986 i 87 pracowałem etatowo w ZHP jako najmłodszy w tym czasie w kraju Kierownik Wydziału Starszoharcerskiego Chorągwi Suwalskiej.

Jesień 1987 - Bieszczady.
Przewodziłem wszystkimi działaniami Ruchu pełniąc funkcję Wodza Naczelnego HROŚ.
Uczyłem się w Studium Wychowania Fizycznego w Olecku oraz na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.
Od 1990 roku pracowałem w Szkole Podstawowej w Orzyszu. Miałem to szczęście, że trafiłem na bardzo mądrą dyrektorkę (Panią Barbarę Szkolarz), która zdecydowała się na moje przyjęcie i potrafiła doskonale zachęcić mnie do działania. Był to okres, kiedy szczególnie zajmowałem się edukacją ekologiczną. W ciągu 2 lat szkoła w Orzyszu stała się autentyczną szkołą ekologiczną. Powstał klub "Zielona Szkoła", odbywały się wyjątkowe happeningi. Dzień Ziemi w 1991 roku był poświęcony rozwojowi działań ekologicznych szkoły. Niestety następujący później nowy dyrektor wszystkie dokonania bezpowrotnie zniszczył. Po tym brutalnym doświadczeniu zrozumiałem że nie ma dla mnie miejsca w szkole publicznej. Podjąłem najpierw pracę w Ełckim Centrum Kultury, a następnie założyłem własną firmę usługową -"Dariusz Morsztyn Biegnący Wilk".
Od 1994 roku zajmuję się psami zaprzęgowymi, organizuję zawody, sam często startuję na terenie kraju. Posiadam dużą hodowlę psów ras Alaskan Malamute i Syberian Husky. Jeżdżę dużym zaprzęgiem (10 psów). Promuję dogoterapię i canicross.
Od 6 lat jestem żonaty. Moja żona - Justyna jest moim największym wsparciem i od wielu lat razem ze mną prowadzi HROŚ oraz wszystkie inne przedsięwzięcia. Bez niej wiele działań nie byłoby możliwych.

Harcerski ślub - 1996

nasz syn - Janek
Mamy syna Jana Dariusza. Sami dawno już zatraciliśmy granicę między życiem prywatnym, a działaniami społecznymi. Wspólnie utrzymujemy naszą organizację, biuro, schronisko dla zwierząt, muzeum.

Wódz w stroju Indian Ogibwey

Zabawy indiańskie

 

To, co udało mi się do tej pory zrobić :
- przez 16 lat prowadzenie i inspirowanie HROŚ i drużyny Czarna 15
- nagrody : Zielony Liść (1994 rok), im. Lityńskiego ('99), Zasłużony Dla Rozwoju Turystyki ('98)
- prowadzenie Kampanii Na Rzecz Utworzenia Orzyskiego Parku Krajobrazowego
- utworzenie kilku użytków ekologicznych , kilkudziesięciu pomników przyrody
- stworzenie alternatywnych programów ekologicznych (m.in. dot. bezdomnych zwierząt)
- start w wyborach do Sejmu i przeprowadzenie tam bardzo skutecznej kampanii
- bycie przez 4 lata opozycyjnym Radnym Rady Miejskiej w Orzyszu - stworzenie dziesiątek rozwojowych projektów dla naszej gminy - niestety zdecydowana większość z nich została odrzucona przez Radnych z koalicji rządzącej
- uratowanie od śmierci kilkudziesięciu zwierząt i kilkuset drzew

Jedno z uratowanych zwierząt
- kilkaset razy gościłem na łamach kilkudziesięciu mediów
- założenie Osady Ekologicznej w Ubliku, rodzinnego schroniska dla zwierząt, muzeum, Domu Kultury Mazurskiej, schroniska HROŚ w Beskidzie Niskim
- napisanie podręcznika dla nauczycieli pt. Edukacja Ekologiczna w Szkole, który do tej pory jest jedyną w Polsce kompleksową ścieżką międzyprzedmiotową
- zablokowanie i usunięcie z orzyskiej ziemi Rajdu Kormoran
- zablokowanie decyzji o zmniejszeniu stref ochronnych jezior
- branie udział w pracach sejmowych w ramach tzw. "zielonego stołu" - prace te dały podwaliny dla rozwoju po roku 1990 polskiej ekologii
- przez wiele lat bycie doradcą Wojewody Suwalskiego w ramach pracy w Wojewódzkiej Komisji Ochrony Przyrody, której byłem Przewodniczącym i W-ce Przewodniczącym (osiągnięcia to m.in. pierwsza ochrona wilka i innych gatunków w Polsce, ochrona bobrów i kormoranów przed masową redukcją)
- dwukrotne zorganizowanie Festiwalu Dobrej Energii
- zorganizowanie wykopalisk archeologicznych w roku 2000
- zorganizowanie około 50 obozów, zimowisk, rajdów
- zorganizowanie 5 edycji wyścigów psich zaprzęgów
- zorganizowanie 600 -kilometrowego, długodystansowego wyścigu psich zaprzęgów Biegnący Wilk Ekspedycja
- zorganizowanie szeregu działań na terenie Orzysza (akcje protestacyjne przeciwko wycince lasu, obronie drzew, wybory najsympatyczniejszego psa, Festiwali Dobrej Energii, kilka koncertów, przegląd teatrów i zespołów ekologicznych, film o Orzyskim Parku Krajobrazowym)
- wystawianie się na targach w Polsce i jako pierwszy z Europy Wschodniej i Środkowej na Targach Maszerów w Niemczech
- zdobycie tytułu Mistrza Polski w zawodach psich zaprzęgów za 1998 rok
- uczestniczenie w Mistrzostwach Europy w canicrossie w 1998 roku (Belgia)
- zdobycie uprawnień międzynarodowego sędziego w sportach psich zaprzęgów
- współprzewodzenie jednej z federacji psów zaprzęgowych
- utrzymanie dobrego zdrowia i kondycji organizmu - m. in. od 22 lat nie przyjmowanie leków chemicznych, od 1987 roku jestem morsem (nie używam ciepłej wody od około 10 lat, ostatnie 5 zim kąpałem się na podwórzu ), od 1990 roku jestem wegetarianinem, od 1980 roku biegam,

Kąpiel zimowa
- nieprzerwanie od 1984 roku uprawiam turystykę górską.

 

OSOBY, OD KTÓRYCH NAJWIĘCEJ SIĘ W ŻYCIU NAUCZYŁEM,
MOJE AUTORYTETY Z KTÓRYMI MIAŁEM OSOBISTY KONTAKT,
MOI ŻYCIOWI NAUCZYCIELE:
- moja mama Irena Dudzin
- mój dziadek Aleksander Koźliczak
- Andrzej Strumiłło (malarz, filozof) - od lat przyjaciel , zaraził mnie wieloma pasjami, nauczył, że w życiu trzeba otaczać się tylko pięknymi przedmiotami i ludźmi, jest to mój podstawowy nauczyciel estetyki.
- Śp. Makary Sieradzki - wegetarianin, filozof, praktyk długowieczności, autor książki "Jak dożyć 100 lat"
- Sat Okh, pisarz, półkrwi Indianin
- Denis Banks, Indianin Ogibwey, przywódca Indian Ameryki Północnej, uczestnik powstań zbrojnych - m.in. okupacja Alkatras, Wounded Knee, organizator Świętych Biegów Na Rzecz Ziemi i Życia (w Polsce w 1990 roku - HROŚ współorganizował bieg) oraz Skayhouk - szaman indiański uczestnik biegu
- Śp. Miszurow-Rafalski - lekarz medycyny, specjalista od odżywiania wewnętrznego (głodówki lecznicze)
- Maria Grodecka - nestorka polskich wegetarian
- Józef Karpacz - mój mistrz z Ełckiego Klubu Psychotronicznego Alfa
- Maja Błaszczyszyn - polska propagatorka Diety Życia
- Śp. Eligiusz Kozłowski - wybitny zielarz
- Tadeusz Przerwa-Pogorzelski - wybitny zielarz i specjalista od hartowania m.in. non stop chodzący boso - także zimą
- Elżbieta Zielińska - wybitna specjalistka i znawca makrobiotyki
- Mirosław Bogusz - polski indianista - to on wprowadził mnie do Polskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Indian
- Krzysztof Marusiński - pierwszy nauczyciel turystyki, który zaraził mnie poznawaniem Mazur, Mirosław Szepiłło - nauczyciel z Liceum, zaraził mnie poznawaniem historii i okolic Orzysza, Cezary Kubacki - właściciel hotelu Galindia - zarażający niekonwencjonalnym myśleniem i filozofią "pozostania dzieckiem"
- Ojciec Stanisław Glista - Franciszkanin
- Jacek Bożek - szef jednej z największych organizacji ekologicznych w Polsce - Klubu Gaja

 

POSTACIE, KTÓRYCH NIE ZNAŁEM OSOBIŚCIE, ALE WYWARŁY NA MNIE DUŻY WPŁYW:
- Baden Powell - twórca skautingu światowego
- Ernest Thomson Seton - twórca skautingu leśnego
- Andrzej Małkowski - założyciel polskiego harcerstwa
- Papież Jan Paweł II
- Jurek Owsiak
- Robinson Cruzoe - bohater z książki
- Szalony Koń, Geronimo, Wódz Józef - wodzowie indiańscy
- Zulus Czaka - wódz afrykański
- Postacie książki "Lato Leśnych Ludzi" M. Radziewiczówny
- Ród Morsztynów

 

ORGANIZACJE I RUCHY, KTÓRE WYWARŁY NA MNIE NAJWIĘKSZY WPŁYW:
- Pomarańczowa Alternatywa (głównie z Wrocławia) - nie istnieje
- Greenpeace
- Polskie Stowarzyszenie Przyjaciół Indian
- Klub Psychotroniczny Alfa z Ełku - nie istnieje
- Ruch Franciszkański
- Wolę Być - nie istnieje
- KIHAM - Krąg Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego - nielegalne harcerstwo w Stanie Wojennym
- Solidarność lat 80-tych
- Skauting Leśny, Szkoła Wigierska (protoplasta HROŚ w latach 1926-34)
- Permakultura - system filozofii i rolnictwa ekologicznego

 


 

Rada Ruchu
jest najwyższą władzą między Walnymi Zgromadzeniami.



stat4u
strona główna     do góry    kontakt